dsc 0668 1 1140x755 - Weekend w Barcelonie
Hiszpania

Weekend w Barcelonie

Barcelona nigdy nie była miastem gdzie koniecznie chciałam polecieć. Takie o, ładne miasto z dobrą pogodą, kolorowymi płytkami i palmami. Nie spodziewałam się po nim wiele, a okazało się strzałem w dziesiątkę! Weekend w Barcelonie wydaje się wprost idealnym pomysłem – zwłaszcza we dwoje 🙂

Chciałam zobaczyć coś nowego, poznać nowe miejsca i smaki oraz odpocząć po egzaminach. Uciec od zimnej, szarej Polski i krakowskiego smogu. Barcelona, a potem Neapol okazały się idealnymi miejscami, więc jak tylko znalazłam tanie loty to szybkie maślane oczy do Yarka i na szybko kupno biletów.

Na lotnisku, za 15 euro każdy, kupiliśmy bilety na 2dniową komunikację po Barcelonie, które pozwalają również na podróż metrem z lotniska ( pojedynczy bilet to 2,20 euro a ten na dojazd z/do lotniska to prawie 5 euro !), więc się bardzo opłaca.

Przylecieliśmy do Barcelony 14 lutego z samego rana, na lotnisko El Prat. Bardzo polecam wybierać loty właśnie na to, jako, że jest dość proste i tanie połączenie z centrum, natomiast lotnisko Girona jest sporo oddalone od Barcelony. Jest to jednak dobre rozwiązanie dla tych, którzy chcieliby wpaść na chwilę do Girony, która podobno jest bardzo piękna.

Zatrzymaliśmy się w hostelu Sweet Barcelona Hostel w dzielnicy Eixample, o bardzo dobrym standardzie, gdzie mieliśmy zarezerwowane dwa łóżka w pokoju 6-osobowym.  Cały hostel robi miłe wrażenie, obsługa sympatyczna i recepcja 24h, więc można się zameldować obojętnie o której godzinie. Pokoje wspólne z meblami z Ikea w dobrym guście, piękne płytki i łazienka o całkiem dobrym standardzie.

dsc 05641 1 - Weekend w Barcelonie

Lokalizacja hostelu jest dość dobra, ok 10 min pieszo od Sagrada Familia, i 5 min do metra.  Od razu po zameldowaniu skierowaliśmy się do dzielnicy Gracia, pełnej długich, wąskich uliczek. Ciężko nam żyć bez kawy, dlatego już chwilę po wyjściu znaleźliśmy się w uroczej kawiarni, prawdopodobnie prowadzonej przez całą rodzinę. Preferujemy takie, zamiast większych i bardziej popularnych, bo i klimat miejsca jest zdecydowanie inny. To była chyba najlepsza kawa w życiu, a i Pan, który ją prowadzi sprawia wrażenie bardzo miłego człowieka. Zdecydowanie polecam!

Cafe del Teatre, Carrer de Torrijos 41

dsc 0584 1 - Weekend w Barcelonie

Na tej samej ulicy znajduje się meksykańska knajpa, bardzo chwalona przez innych ludzi, gdzie wpadliśmy na małe guacamole. Cieszę się, że spróbowaliśmy, lecz na pewno znowu nie zamówimy 🙂 Ta zielona papka to chyba nie moje smaki, natomiast Jarritos bardzo przypominało po prostu Mirindę w innym opakowaniu.

dsc 0613 1 - Weekend w Barcelonie
dsc 0619 1 - Weekend w Barcelonie
tibidabo 1 - Weekend w Barcelonie
zdj. http://www.zawszenawakacjach.pl

Wzgórze Tibidabo to punkt programu do którego nie udało nam się dotrzeć. Brak wcześniejszego zorientowania w internecie o tym, jak najłatwiej się tam dostać sprawił, że błądziliśmy po jakiś osiedlach wokół parku, nie wiedząc jak wyleźć na górę. Jako, że czas gonił to porzuciliśmy ten pomysł i skierowaliśmy się do Parku Guell. Obecnie sprawa wygląda tak, że ta najbardziej znacząca dla turystów część jest płatna 8 euro (7 online) natomiast reszta jest darmowa. Najlepiej wykupić bilety przez internet,co powoli zaoszczędzić 1 euro i nie trzeba będzie czekać do najbliższego wejścia, które są co 30 min, ale czasem nie ma miejsc i trzeba czekać na następne. Park jest miłym miejscem na spacer choć nawet w lutym pełnym turystów, wygłodniałych zdjęcia z kolorowymi płytkami w tle. W sumie ja też mam.

dsc 0640 1 - Weekend w Barcelonie
dsc 0676 1 - Weekend w Barcelonie
dsc 0668 1 - Weekend w Barcelonie

Hiszpania to kraj przepysznej szynki. Jeśli nie chcecie wydać kilkudziesiąciu czy kilkuset euro za nogę świni to polecam podejść do najbliższego marketu i tam, nawet za 1 euro można dostać przepyszny Jamon w plasterkach. My poszliśmy nieco po bandzie i zwiedzaliśmy Barcelonę jedząc sobie szyneczkę. Opcja nie dla osób, które nie lubią zwracać na siebie uwagi.

Barcelona i Neapol10 - Weekend w Barcelonie

Plaża w Barcelonie to świetna opcja nie tylko na plażowanie ( choć w naszym wypadku było „ciut” za zimno), ale też na wieczorne posiedzenie z winem Cava czy drink w jednym z barów przy plaży. Przed zachodem słońca niebo nabiera lekko różowej barwy i to świetny moment na fotografowanie.  Rano jest to najlepsze miejsce na poranną przebieżkę.

dsc 0747 1 - Weekend w Barcelonie
Barcelona i Neapol2 - Weekend w Barcelonie
dsc 0745 1 - Weekend w Barcelonie

Montserrat

Drugiego dnia rano wybraliśmy się na zwiedzanie Montserrat.  Dostępne są wycieczki zorganizowane w cenie ok 300zł/os za pół dnia, lecz polecam dostać się tam na własną rękę. Wystarczy dojechać metrem na „Espanya”, a stamtąd przejść na pociąg R5. Na stacji jest specjalne biuro ds wycieczek do Montserrat, gdzie można dostać bilety łączone na przejazdy pociągiem, a także kolejkę linową lub szynową (wjazd na górę). Za dodatkową opłatą jest lunch i zwiedzanie opactwa. My wybraliśmy wersję najbardziej budżetową( ok 20euro /os), czyli przejazd pociągiem i kolejka linowa, która zapewnia zdecydowanie lepsze widoki niż szynowa.  Widok z góry jest niesamowity, choć mgła sporo nam przysłoniła. Myślę, że przy dłuższym wypadzie dobrze jest zostać dłużej, aby pojeździć kolejką między szczytami czy nawet zostać na noc. Chcąc dostać się na dziedziniec, ruszyliśmy ścieżką wzdłuż gór, wszystko super, widoki piękne, ale szkoda, że nie w tą stronę 😉 Taki 30 min spacer żeby po prostu zobaczyć koniec ścieżki.

dsc 0765 1 1024x678 - Weekend w Barcelonie
dsc 0828 1 1024x678 - Weekend w Barcelonie

Naoglądałam się pięknych zdjęć, więc czuję lekki niedosyt, ale zważywszy na to jak niewiele czasu mieliśmy oraz, że akurat tego dnia było piękne słońce to i tak jestem zadowolona. I pomyśleć, że „odkryłam” to miejsce przypadkowo dzień przed wylotem…

Dzielnica El Born jest moją ulubioną w Barcelonie. Przypomina trochę bardziej zadbane Włochy, pełne urokliwych uliczek ze świetnymi knajpami, restauracjami, kawiarniami. Wszystko ma swój niepowtarzalny klimat. Jeden z kościołów okazał się tak monumentalny, mroczny, że aż Yarek zaczął się modlić. Jak trwoga to do Boga, tak właśnie jest.

dsc 0688 1 678x1024 - Weekend w Barcelonie
dsc 0921 1 1024x678 - Weekend w Barcelonie
dsc 08971 1 615x1024 - Weekend w Barcelonie

Jeśli najdzie Was wtedy ochota na kawę to trzeba zajrzeć do Cafés el Magnífico, kawiarnia istnieje od 1919 roku. Sam wybierasz jaki rodzaj kawy chcesz oraz sposób przygotowania, na miejscu jest na dla Ciebie mielona oraz parzona. A zapach w środku po prostu niesamowity !

dsc 0932 1 678x1024 - Weekend w Barcelonie

Miejscem, które po prostu TRZEBA odwiedzić jest La Xampanyeria. Nie jest to wykwintna restauracja, ale miejsce gdzie trzeba stać w tłoku aby wypić kieliszek pysznej Cavy za 1 euro, a do tego zjeść wspaniałe tapas.  Po dwóch kieliszkach byłam już w tak świetnym humorze, że nie wiem nawet kiedy zgubiłam mój bilet na komunikację miejską.

Co najlepsze,  w Barcelonie jest mnóstwo piekarni, cukierni czy kawiarni gdzie można zjeść przepyszne croissanty. Maślane, z czekoladą, z nadzieniem, jakie chcesz.  Rogaliki niby takie francuskie, ale w Paryżu takie dobre nie były. Idealny dodatek do kawy( a bez kawy, jak najdzie ochota to jeszcze lepsze !).

Markety

Drugą cudowną rzeczą są targi. Najpopularniejszy La Buqueria jest świetny, zaraz przy ulicy La Rambla, ale jest też kilka innych, które nie pozostają w tyle! Mnóstwo owoców morza, owoców, soków, tapas. Hitem były koktajle (soki?) z owoców w kubeczku ok 200ml w różnych smakach do wyboru,  dla mnie najlepszy pozostaje kokosowy. Wciąż sobie wmawiam, że były bez cukru bo wypiłam aż 3. Można je dostać za 1 euro w standardowej cenie, ale najlepiej przejść się pod wieczór kiedy większość stanowisk jest zamknięta. Wtedy można dostać je nawet w opcji 2 za 1 euro. Pyszności! Ile ja bym dała za taki targ blisko mnie 😉

Sagrada Familia jest chyba jedną z pierwszych atrakcji, które przychodzą do głowy razem z Parkiem Guell. Nie mieliśmy w planie zwiedzać jej od środka, bo bilety są straszliwie drogie, ale tak nam wypadłą z głowy, że zobaczyliśmy ją ostatniego dnia wieczorem, wracając do hostelu. I fakt, robi wrażenie, dobrze, że sobie przypomnieliśmy o tym! Przewidywany czas zakończenia budowy to 2026 rok, ale nie wiem czy spodziewać się gotowej świątyni w ciągu najbliższych 20 lat, w końcu trochę im to zajmuje 🙂

O 6 rano, przed wylotem do Neapolu poszliśmy jeszcze na szybką kawę do najbliższego otwartego miejsca. Samolot odlatywał o godzinie 8, a my o 7:20 dopiero wysiedliśmy z metra na stacji Terminal 2. Kiedy biegłam przez niesamowicie długi korytarz prowadzący na lotnisko zastanawiałam się, kto do cholery to zaprojektował i czy nie dało się trochę bliżej. Ostatecznie po 13 min od wysiadki z metra znaleźliśmy się pod bramką. Cali mokrzy, spoceni, szczęśliwi.

Barcelona jest miastem bardzo zadbanym, idealnym na spacery. Wydaje mi się, że najlepszy czas na odwiedzenie tego miasto to marzec, kiedy jest wystarczająco ciepło aby nie nosić sterty ciuchów, ale wciąż poza sezonem (akurat tam to chyba jest zawsze). W lutym, choć cieplej niż w Polsce kurtka była potrzebna, a myślę, że dużo lepiej jest błąkać się po mieście w temperaturze ok 20 stopni.  Nie często zdarza mi się chęć na powrót do miejsca w którym już byłam, w końcu jest jeszcze tyle do zobaczenia. Jednak wciąż czuję niedosyt i wiem, że jeszcze kiedyś znów wrócę, może tym razem uda się nawet wejść na Tibidabo 🙂

Zobacz też:
Napoli!
 

Jestem Klaudia i od kilku lat moją największą pasją jest podróżowanie.  Żona, od niedawna także matka. Pasjonatka fotografii i szukania tanich lotów, nieustannie planując nowe podróże.

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *