dsc 0198 1 1140x755 - Ciao Napoli, czyli Neapol w dwa dni
Europa,  Włochy

Ciao Napoli, czyli Neapol w dwa dni

Neapol powitał Nas słońcem i bezchmurnym niebem. Zaraz po wyjściu z lotniska poczuć można było słodki zapach cytrusów, a pod nogami walały nam się śmieci. O tak romantycznie.

Na mapie droga do centrum Neapolu wskazywała mniej więcej 40 minut drogi więc postanowiliśmy pójść pieszo. Oczywiście zrobiła się ponad godzina kiedy okazało się, że trzeba iść trochę naokoło.

Nie polecam noclegu w okolicy dworca kolejowego. No chyba, że macie zamiar kupić podróbkę torebki Prady czy Gucci od kolegów z Afryki, wtedy ta okolica jest jak najbardziej wskazana. Albo, jak lubicie stosunki międzynarodowe.

Sorrento

Pierwsze na zwiedzanie wybraliśmy pobliskie Sorrento. Gdy dotarliśmy do stacji Napoli Stazione, kurczowo trzymałam swój plecak, a mój wzrok prześwietlał każdego w odległości kilku metrów. Tyle się nasłuchałam o cwaniakach na skuterach i kieszonkowcach w Neapolu, że nie chciałam być kolejną ich zdobyczą. Nawet jeśli byłby to tylko dowód osobisty z niezbyt atrakcyjnym zdjęciem i legitymacja studencka, która również okazała by się bezużyteczna, bo a) jest ważna do końca marca, b) zdjęcie też nie należy do najlepszych.

Kupiliśmy bilety na pociąg Circumvesuviana do Sorrento, bilety w dwie strony wyniosły niespełna 8 euro w dwie strony. W Sorrento jest się po godzinie, no chyba, że wsiądzie się w zły pociąg jak my (choć przyjechał na ten sam tor i o tej godzinie co ten do Sorrento), to wtedy można wylądować na jakimś wygwizdowie o nazwie Sarno. Część trasy była taka sama, więc wsiedliśmy w pociąg w stronę Neapolu i potem przesiedliśmy się na ten właściwy.  Wezuwiusz mamy ogarnięty ze wszystkich stron, gdybym wiedziała, że będę go oglądać przez godzinę dłużej z tak bliskiej odległości to nie byłabym nim tak zaaferowana na samym początku.

Sorrento to bardzo małe miasteczko, z mnóstwem drzew cytrusowych oraz ładnym widokiem na wulkan. Wybrzeże jest również urokliwe, lecz przyznam, że zdjęcia robiły na mnie większe wrażenie. Gdyby było więcej czasu to na pewno wybrałabym się do miejscowości Positano, które znajduje się znacznie dalej, ale zapewnia też dużo ładniejsze widoki.

W Sorrento zachęcam do spróbowania lodów Puro, ciekawe smaki, dość popularne miejsce. Jeśli chodzi o obiad, to mieliśmy spory problem, ponieważ trafiliśmy na sam początek sjesty, a wielki głód zaglądał nam do oczu. Pierwsze (i bardzo trafne) miejsce, które okazało się otwarte to Frankie’s Bar . Nie jest to elegancka restauracja, lecz bardziej knajpa gdzie można również obejrzeć mecz. Prowadzona przez bardzo sympatycznego Włocha (z dobrym angielskim, to trzeba docenić) oraz jego żonę, która jest Ukrainką ( i przy okazji kucharką). Przygotowała nam przepyszne, jedne z lepszych pizz jakie jedliśmy. Bardzo lubię takie miejsca z „rodzinnym interesem” , bo i obsługa zwykle jest sympatyczniejsza i jedzenie lepsze. Wszystko jest robione bardziej z duszą, aby zachęcić gości i aby dobrze się czuli.

a8 1 - Ciao Napoli, czyli Neapol w dwa dni

Jakie mamy wrażenia z Sorrento?

Wydaje mi się, że Sorrento to idealne miejsce na kilka godzin, taka przerwa przed wyruszeniem dalej. Wróciliśmy tym razem bez większych problemów. Nie licząc gościa, który postanowił zarobić na swoim braku talentu wokalnego. Wszedł do pociągu z głośnikiem na kółkach, włączył piosenkę „We no speak Americano” i śpiewał za słowami. Piszę „za”, bo gość zupełnie nie wpasowywał się w rytm ani w słowa, w dodatku ich nie znał. Totalny szok kiedy zaczął chodzić i zbierać pieniądze. Teraz sobie myślę, że gdybym i ja miała jakieś drobne to zapłaciłabym mu tylko za to aby wyszedł. Aż dziw, że nikt nie wyrzucił tego ustrojstwa na zewnątrz.

Z dworca kolejowego udaliśmy się do zarezerwowanego hostelu. Co ciekawe znajdował się on w środku interesującej dzielnicy o której mówiłam na początku. Tym razem, oprócz śmieci i podejrzanych ludzi wokół, baliśmy się o swoje bezpieczeństwo wśród tych szalonych kierowców. Można by pomyśleć, że prawo jazdy w Neapolu dostaje się tylko po oblanym egzaminie. Udało nam się dojść cało, z butelką wina za 1,70 euro i szynką prosciutto za 1 euro. Trzeba oszczędzać.

DSC 1061 - Ciao Napoli, czyli Neapol w dwa dni DSC 1043 - Ciao Napoli, czyli Neapol w dwa dni DSC 1161 - Ciao Napoli, czyli Neapol w dwa dni DSC 1164 - Ciao Napoli, czyli Neapol w dwa dni

Gdzie spaliśmy w Neapolu?

Naples Experience Hostel  jest miejscem w które warto się udać nawet jeśli okolica nie sprzyja poczuciu bezpieczeństwa. Jest stosunkowo tani, a  ludzie tworzą wspaniałą atmosferę o czym świadczą też liczne na ten temat pozytywne komentarze. Jeśli wydasz co najmniej 1,5 euro na napój zakupiony w hostelu, wieczorem o godzinie 21:30 za darmo, ze wszystkimi dostaniesz włoski makaron z sosem. Towarzyszą temu liczne rozmowy, integracje i granie na gitarze. Śniadanie jest wliczone w cenę, podane w formie bufetu (dodatkowo ciepłe dania jak omlety, makaron są robione na bieżąco ). Bardzo polecam !

Neapol

Dla osób, które mają tylko jeden dzień na zwiedzanie Neapolu polecam tekst Wędrownych Motyli gdzie opisują swoje zwiedzanie godzina po godzinie.  My mieliśmy jeszcze mniej czasu, bo o 16:30 mieliśmy lot powrotny do Krakowa.

Stolica pizzy do czasu dotarcia do centrum nie zrobiła na nas większego wrażenia. Wszechobecny syf i zaniedbanie, lecz w centrum ma się to jednak nieco lepiej. Idąc Via Toledo dotarliśmy do Galerii Umberto I , która charakteryzuje się szklanym sufitem, nieco przypominający ten w Mediolanie. a3 1 - Ciao Napoli, czyli Neapol w dwa dni

 Tuż za nią znajduje się kilka innych miejsc które warto zobaczyć np, Castel Nuovo, Palazzo Reale czy Piazza del Plebiscito. Potem od razu można się udać na promenadę i zamówić zasłużone (lub nie) Aperol Spritz popijane w słońcu.

a5a31

a6 1 - Ciao Napoli, czyli Neapol w dwa dnia7 1 - Ciao Napoli, czyli Neapol w dwa dni

Przyznam, że Włosi chyba robią jakąś mocniejszą wersję, bo pod koniec byliśmy tak podpici, że ciężko było pójść zapłacić. A to jeszcze nawet 12 nie było. W świetnych humorach poszliśmy do Quartieri Spagnoli poszwędać się po ciasnych uliczkach gdzie było zdecydowanie za dużo schodów jak na nasz lekko zamroczony stan.

Gdyby komukolwiek by Wam przed twarzą pojawiło się z nieba wiadro na sznurku z banknotem 50 euro w środku to zanim weźmiecie, spójrzcie czy na balkonie nie stoi kobieta trzymająca sznurek. Nie rozumiem jak można być tak leniwym aby w ten sposób przekazywać pieniądze komuś, ale jeszcze nikt mi tego nie wytłumaczył. W każdym razie, jak zobaczyłam Yarka wyciągającego pieniądze,a potem babkę, która zaczęła coś krzyczeć o 50 euro do ludzi ze sklepu obok, to zastanawiałam się czy nie zaczną nas gonić z widłami. Skierowaliśmy się w górę do Castel Sant’Elmo szukając kolejki, która mogłaby nas zawieźć na górę. Trochę pobłądziliśmy, ale udało nam się w końcu podziwiać panoramę Neapolu.

dsc 0198 1 - Ciao Napoli, czyli Neapol w dwa dni

Wstęp kosztuje 2,50 euro i zdecydowanie warto się tam udać, choćby dla takich widoków.

a27a26

Najważniejsze słowo w języku włoskim ? – Pizza.

Moim niepisanym marzeniem było zjeść pizzę w Neapolu. Koleżanka poleciła mi restaurację Da Michele, która serwuje najlepszą pizzę, gdzie kręcono m.in film Jedz, Módl się, Kochaj. Było to w planie przed wyjazdem na lotnisko, ale tak straciliśmy poczucie czasu, że okazało się to praktycznie niewykonalne. Na szczęście miałam obok faceta, który dba o spełnianie moich marzeń i postarał się uczynić niemożliwe możliwym.

Wszystko byłoby dobrze gdyby nie kilkunastoosobowa kolejka przed restauracją. Szybka decyzja – idziemy do tej naprzeciwko – D’Angeli. Efekt jest taki, że jeśli zauważycie kolejkę do Da Michele, w której nie chce Wam się stać lub dziecka krzyczy, że chce pizzę, to polecam pójść do D’Angeli. Za 5 euro dostałam najlepszą Margheritę w życiu. Wzieliśmy na wynos, szybkim krokiem kierując się do dworca kolejowego, z którego odjeżdżał autobus na lotnisko. Jeśli ktoś był w Neapolu i widział dziewczynę biegnącą przez pasy, z kawałkiem pizzy w pysku to na pewno byłam ja. A, i ten ser wiszący mi po brodzie był naprawdę pyszny.

Czas leciał nieubłaganie,a po autobusie ani śladu. Szybko wskoczyliśmy do taksówki, która podobno miała wynieść nas tyle samo co bilet na lotnisko. Wsiadając do samochodu, w którym po minucie znalazłam już 3 niedziałające rzeczy, włączyłam aplikację Mapy, aby sprawdzić czy na pewno jedziemy w stronę lotniska. Co jak co, ale mafia nie śpi.

Zirytowany taksówkarz wskazał na grupkę czarnoskórych sprzedawców na ulicy, chyba nie przepadał za tą społecznością. Może mu sprzedali kiepską torebkę. Kierowaliśmy się w dobrą stronę, więc powoli się uspokoiłam i mogliśmy naszym „wspaniałym” włoskim opowiadać jak było w Neapolu. „Buena pizza” to zdecydowanie motto tego miasta 🙂
dla yarka 1 - Ciao Napoli, czyli Neapol w dwa dni

Podobało się ? Udostępnij innym !

Mam na imię Klaudia i od kilku lat stale podróżuję do coraz to nowych miejsc. Od pewnego czasu żona Yarka i wspólnie przemierzamy ten wspaniały świat. Pasjonatka fotografii i szukania tanich lotów, nieustannie planując nowe podróże.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *