IMG 3122 1140x760 - Czemu ciężko jest być matką w dzisiejszych czasach?
Europa,  Jestem mamą

Czemu ciężko jest być matką w dzisiejszych czasach?

Te wszystkie punkty nie odnoszą się tylko do matek, bo i ojcowie przeżywają podobne sprawy. Można by rzec, że w dzisiejszych czasach matki mają lepiej, jest więcej gadżetów, książek o macierzyństwie i ten okres powinien być bezproblemowy. A jednak. Dlaczego jest ciężko być matką w dzisiejszych czasach ?

Zaczyna się jeszcze przed urodzeniem. Kilkadziesiąt lat temu, nie było nic albo było niewiele. Ogarniając wyprawkę dla malucha jesteśmy tak zawaleni w sklepach wszelkiego rodzaju rzeczami, gadżetami, ubrankami, że nagle się okazuje, że nie wiadomo co wziąć. Otulacz, rożek, śpiworek – brać wszystko czy może któryś konkretny? A może po prostu przykryjemy kocykiem czy kołderką i też będzie ok ? Człowiek dostaje bólu głowy już od samego zastanawiania się, a tu dochodzi wybór wózka: 3w1 czy może osobno gondolę, spacerówkę i fotelik? Łóżeczko dostawne, kołyska czy może kosz Mojżesza? Przecież nie masz o tym pojęcia, więc zaczynasz szukać odpowiedzi w internecie i się zaczyna: 2 miliony opinii, a na koniec jeszcze przeczytasz, że ma spać gołe żeby budowało odporność. No i gdzie w tym wszystkim wiarygodność?

Idziemy dalej. Poród. Kiedyś rodziło się bez znieczulenia, na żywca, w szpitalu lub w domu z akuszerką. No a teraz ? Ok, przyjmijmy, że wybierasz szpital, jak się dowiedzieć gdzie rodzić? W najbliższym ? Nieee, najlepiej pójść na dni otwarte. Dni otwarte ! Jak podczas wybierania uczelni ! Dostaniesz ulotkę dlaczego warto wybrać ich szpital oraz z cennikiem usług. Pobyt w szpitalu po porodzie w osobnej sali to tylko kilka tysięcy złotych (bodajże czasem dodają w pakiecie indywidualną opiekę położnej), a jeśli się okaże, że po porodzie masz mieć dietę lekkostrawną to i tak dostaniesz na śniadanie suchą bułkę z liściem sałaty i łyżką śmietany. A sam poród? Naturalny ze znieczuleniem, bez znieczulenia, w wodzie, a może cesarka? Nie masz pojęcia, a ty po prostu chcesz żeby jak najmniej bolało….

Wychodzisz z dzieckiem na spacer i zaczyna się drzeć. Po wyeliminowaniu wszystkich opcji czemu może mu coś nie pasować, poddajesz się i wracasz do domu z ryczącym dzieckiem. Nagle się okazuje, że w chodzeniu możesz konkurować z Korzeniowskim, w płaszczu robi się coraz bardziej gorąco, a te czerwone plamy na policzkach to nie kwestia temperatury czy nagłej alergii. Wstyd ogarnia całe ciało, ale nadal dzielnie machasz kolorową zabawką przed jego oczami w nadziei na uspokojenie. I wszystko byłoby w porządku, w końcu dzieci też płaczą. Ale mijam tych ludzi, którzy patrzą na to drące się dziecko, potem na mnie i już czuję, że w ich głowie następuje ocena. Zerkają na mój ubiór i próbują ocenić czy może jestem jakąś kobietą z patologicznej rodziny, a może jestem rozpieszczoną księżniczką, którą nie obchodzi własne dziecko? Próbują dojrzeć zmarszczek na twarzy, bo jeśli ich brak to może nastoletnia matka, która sobie nie radzi? I dzielnie idę dalej, mijając tylu ludzi z których tak wiele patrzy z dezaprobatą jakbym robiła dziecku krzywdę czy udawała, że nie słyszę płaczu. Tak właśnie odechciewa mi się spacerów. Dużo lepsze wydają się te w towarzystwie męża – tym samym może chociaż rozwiewam kwestie bycia samotną matką nie dającą sobie rady.

Jak mówiłam, w dzisiejszych czasach jest masa gadżetów ułatwiająca rodzicom życie. Nie trzeba biegać do łóżeczka i sprawdzać czy dziecko śpi, bo jest elektroniczna niania. Są przytulanki, które wydają szum kojarzący się z tym co dziecko słyszy w brzuchu matki, co sprawia, że się uspokaja. Tym samym myśli się, że zajmowanie się dzieckiem stało się bezproblemowe, bo jest rozwiązanie na wszystkie dolegliwości i niedogodności. W głowie wielu ludzi wciąż pojawia się myśl, że jeśli dziecko płacze to sobie nie dajemy rady, bo przecież można już dostać wszystko i temu zaradzić. A matka ma wiedzieć o co mu chodzi, w końcu po coś ma ten instynkt macierzyński prawda? Jest mnóstwo książek, poradników i powinno się wiedzieć co robić i jak zareagować. Kiedyś tego nie było, matka miała sobie radzić sama.

Bycie matką nie wystarcza. Jesteśmy otaczani osobami ambitnymi, które nadają ostre tempo. Bycie matką to za mało, trzeba być doskonałą gospodynią, szkolić swoje umiejętności, robić kursy i rozwijać pasje. Kiedyś matki po prostu były matkami i prowadziły dom, teraz to nie wystarcza i trzeba mocno się starać aby w tym wszystkim się utrzymać i nie zwariować.

Media społecznościowe. To, że mają swoje plusy i minusy to wiadomo. A my i tak katujemy się oglądaniem idealnych matek, które w pełnym makijażu i modnych ciuchach piją kawę, na wygodnej sofie z pewnego szwedzkiego sklepu. Ich mieszkanie w stylu skandynawskim jest idealnie czyste, dziecko śpi, a one mają czas by nadrobić czytanie ambitnych książek czy zrobienie kursu online. A ty, jest godzina 14, w piżamie, nadal nie umyłaś włosów, siedzisz na ziemi i widzisz ten cały kurz mimo, że wczoraj zamiatałaś. W brzuchu burczy, ale przekonujesz siebie, że jak zaraz dziecko uśnie to zrobisz obiad. Gdy w końcu dom i dziecko ogarnięte, siadasz do zimnej kawy i otwierasz swoją książkę „Wielki ogarniacz życia.” w nadziei, że coś z tego wyniesiesz. A po przeczytaniu 5 stron słyszysz dziecko, które zdążyło się w 15 min wyspać. Kurtyna.

Nasze prababcie wychowywały dzieci zgodnie ze swoim instynktem lub z pomocą i radami od swoich matek, cioć czy babci. Dziś oprócz tego mamy poradniki, badania naukowe i oczywiście większość bardzo się od siebie różni, np. można usypiać dziecko poprzez zostawienie w łóżeczku i co jakiś czas zaglądanie nie reagując na płacz. Inna teoria mówi o tym, że jeśli dziecko potrzebuje dużo noszenia i kołysania do uśnięcia to jest to potrzeba bliskości i należy ją zaspokajać. Teorie często się wykluczają, do tego dochodzą rady od matek, koleżanek, każda słyszała co innego. W tym czasie my wariujemy, bo już nie wiadomo co jest naszym instynktem, radą mamy a co wypowiedzą specjalisty.

Chyba można powiedzieć: ZA KOMUNY BYŁO LEPIEJ 🙂

Mimo, że obecnie świat daje nam bardzo dużo to równocześnie rosną oczekiwania. Ciężko jest im wszystkim sprostać, dlatego ważne jest aby zachować trzeźwy umysł w tym całym bałaganie. Usiądź, zrelaksuj się i przestań martwić, bo problemy i tak Cię znajdą jak będą chciały.

Jestem Klaudia i od kilku lat moją największą pasją jest podróżowanie.  Żona, od niedawna także matka. Pasjonatka fotografii i szukania tanich lotów, nieustannie planując nowe podróże.

Jeden Komentarz

  • Natalia

    A ja uważam, że te wszystkie dobrodziejstwa, w tym wiedza, z której możemy czerpać (zamiast kierować się tylko instynktem, jak nasze babcie, którym to ów instynkt podpowiadał np. że woda z cukrem dla niemowlaka jest spoko albo że musi się wypłakać), są spoko. Musimy tylko umieć z nich korzystać i nie dać się zwariować. Oczywiście ocenianie przez innych ludzi nigdy nie jest miłe i sama zwiewałam z wielu spacerów, ale szczerze mówiąc przy drugim dziecku już bym tego nie robiła. Po prostu miałabym tych ludzi w poważaniu i tyle. Niech sobie myślą co chcą. A dziewczyny z instagrama ze swoimi cudnymi zdjęciami, no cóż… zdjęcie można zawsze zrobić, ale to tylko ułamek życia, nie widzimy ich w piżamach o 14 i bez makijażu, a na pewno to też ich codzienność, tylko po prostu jej nie pokazują 🙂 Na szczęście coraz częściej się mówi o tym jak naprawdę wygląda macierzyństwo, ze wszystkimi swoimi cieniami i blaskami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *