dsc 0753 1 1140x755 - Cudowna Kalabria
Przewodniki,  Węgry

Cudowna Kalabria

Jeśli ktokolwiek się zastanawia, gdzie warto wyjechać do Włoch, to odpowiedź jest tylko jedna – Kalabria!

Gdy w czerwcu, po kolejnym egzaminie, marzyłam o niczym innym jak smażeniu tyłka nad wodą, znalazłam bilety do Lamezia Terme za 170zł w obie strony z Warszawy Chopina. Wylot kilka dni później i akurat przerwie między kilkoma egzaminami – idealnie !Szybko zabukowałam bilety, a po krótkim rozeznaniu wiedziałam, że samo miasto Lamezia Terme ani trochę nie jest warte uwagi (chociaż po wpisaniu do wyszukiwarki wyskoczą piękne zdjęcia całego regionu). Loty są dostępne z wielu polskich miast

Najlepszą bazą wypadową okazała się Tropea, która sama w sobie jest pełna życia, tłumu i ma jedną z ładniejszych plaż w regionie 😉 Pomimo sezonu, nie spotkaliśmy dzikich tłumów turystów, choć trzeba było przyznać, że to właśnie w Tropei było ich najwięcej.

Położenie na mapie–> Dla niezorientowanych, Kalabria to po prostu końcówka „włoskiego buta”.

Już od samego początku nasza podróż była pełna przygód . Stojąc w masakrycznie długiej kolejce do kontroli na lotnisku widzieliśmy jak minuty mijały i zbliżał się czas zamknięcia bramek.

„Zamiast do Lamezii pojedziemy nad Bałtyk” powiedziałam sceptycznie. Dziewczyna stojąca przed nami odwróciła się i z ulgą powiedziała, że ona też leci tym samym samolotem. Uff, na 3 osoby może poczekają. Dobiegliśmy do bramki z niedopakowanym plecakiem w ostatniej chwili. Basia, która też leciała do Lamezii, również miała mieszkać w niedalekiej Tropei. Już miałam proponować wspólną wyprawę pociągiem, a usłyszałam, że może uda się wybrać z nią autem, bo ktoś ją odbierze. „Takie szczęście!”pomyślałam i z ciekawości zapytałam o jej numer miejsca. 14 F – widniało na jej bilecie, patrzę na nasze : 14 E i 14D. Niemożliwe! Taki zbieg okoliczności!
Basię odebrał przyszły szef -Włoch całkiem dobrze mówiący po polsku, jego żona Iwona -polka i jeszcze przyjaciółka rodziny. Wszyscy bardzo miło nas powitali. Wpakowaliśmy się do niewielkiego samochodu, ja na kolanach Yarka, na mnie plecak i jedziemy. Trochę obijałam się głową o dach, ale trudno, to tylko godzina drogi. Zatrzymaliśmy się na „15 min” w sklepie budowlanym, co ostatecznie okazało się 40 min. A potem ruszyliśmy piękną trasą wzdłuż wybrzeża na nieco górzystym terenie.

Cudowne widoki wynagradzały wszystko. Szefowie Basi prowadzą bar w Tropei i już zostaliśmy zaproszeni do pracy 1f61b - Cudowna Kalabria😛 Po drodze zatrzymaliśmy się w malowniczym Pizzo, na „15min” aby spróbować włoskiego gelato. Niebo w gębie to mało powiedziane. To nie były lody, a ambrozja w wafelku. Typowo włoski, rodzinny interes, który trzyma się 100 lat. Przeszliśmy się spacerem po okolicy i tak minęło kolejne 30 min:) Iwona zapytała o adres miejsca gdzie się zatrzymujemy:”Vittorio Emanuelle 51″ Głośny śmiech zabrzmiał z jej ust. Okazało się ze mieszkamy dokładnie nad ich barem!

Kto by pomyślał, że świat jest taki mały ? 😛

DSC_0313DSC_0316_1DSC_0281

W Tropei codziennie piliśmy rano cappuccino i jedliśmy croissanta z czekoladą. Nie jestem fanką dużego śniadania z samego rana, ale takie dobrocie na początek dnia to sama przyjemność! Tropea sama w sobie również jest ładna, a my mieliśmy wynajęte mieszkanie w samym centrum. Co więcej, wiele restauracji oferuje domowe wino (również musujące) w cenie  6 euro za 1l <3

Nam kojarzyć się będzie głównie z ogromną ulewą, która spotkała nas idąc w nocy na plażę. Lało się jak w tropikach, aż nie mogłam trzymać otwartych oczu, bo tak mi się woda wlewała. W dodatku, aby wrócić do naszego mieszkania trzeba była się wspiąć po wielu schodach co na starcie nas spisało na straty.

DSC_0322

DSC_0601DSC_0390

Capo Vaticano

Pięknym miejscem, zdecydowanie wartym zobaczenia jest Capo Vaticano do którego można kupić wycieczkę prywatną, lecz ja polecam dostać się tam na własną rękę tak jak my 🙂 Wystarczy wsiąść w pociąg do Ricardo i przejść się ok 30 min. Piękne widoki gwarantowane ! Jest punkt widokowy do którego można się przejść z kawiarnią na górze. Można także zejść na dół i poczuć gorący, gruby piasek na skórze.

DSC_0540DSC_0509DSC_0475DSC_0456

DSC_0512

Scilla

Jestem wielką fanką Rzymu i innych miast które mają typowy włoski klimat, ale to miasto zdecydowanie zdobyło moje serce. Nie wiem czy to kwestia koloru wody, którego turkusu nie widziałam nawet w Kenii.  Może fakt, że turyści z niewiadomego powodu unikali tego miasta. Czuliśmy się jakbyśmy chodzili po dawno opuszczonym miejscu gdzie tylko z okien wyglądają miejscowi, a koty szczają po kątach (to drugie to raczej prawda).

DSC_0753DSC_0722DSC_0700DSC_0651DSC_0739DSC_0735

To miasto było tak piękne, z najcudowniejszą wodą (choć z kamienistym zejściem – wychodziliśmy z wody na czworakach jak mokre koty).

Ukryta plaża w Tropei

Ogromną atrakcją okazała się dla nas ukryta plaża w Tropei. Ostatniego dnia naszego pobytu udało nam się dostać na plaże przypominającą grotę i byliśmy tam zupełnie sami. Znajduje się ona na półwyspie z Kościołem na skale. Nie można dostać się tam „z lądu „, a trzeba przepłynąć kawałek ( nam się udało przejść, ze wszystkimi plecakami z wyjazdu). Można pobawić się w aktorów z filmu Błękitna laguna  ( ew. w nudystów) i poudawać, że jesteśmy na bezludnej wyspie. Co kto lubi.

DSC_0958DSC_0952

Transport kolejowy w Kalabrii jest dość rozwinięty i nie mieliśmy problemu z dostaniem się do miejsc, które chcieliśmy zobaczyć. Dostaliśmy się również do Reggio di Calabria oraz San Giovanni ( skąd odpływa prom na Sycylie), ale nie są to miejsca warte większej uwagi. Przy dłuższym pobycie można jedynie rozważyć krótką wycieczkę w celu zobaczenia Sycylii (np Taormina, Katania lub Syrakuzy)

Kalabria jest regionem, który wciąż pozostaje „dziki” , znajdziemy tu krajobrazy gór i morza w jednej panoramie oraz najładniejsze kolory morza. Region ledwie został tknięty turystycznym kiczem, a więc prezentuje oryginalny włoski styl i ” la dolce vita”. Musimy  jak najszybciej śpieszyć się by go poznać nim widoki przysłoni nam chmara chińskich turystów z tabletami.

I taki dodatek : Kalabria znana jest z uprawy cebuli czerwonej, którą sprzedaje się na straganach w centrum – można poczuć się tak po polsku !

A może by tak..?
Rzymskie wakacje

Podobało się ? Udostępnij innym !

Mam na imię Klaudia i od kilku lat stale podróżuję do coraz to nowych miejsc. Od pewnego czasu żona Yarka i wspólnie przemierzamy ten wspaniały świat. Pasjonatka fotografii i szukania tanich lotów, nieustannie planując nowe podróże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *